środa, 25 września 2013

Berlin - 4-5.02.2012 - część 1.

Nie chciałabym nikogo straszyć zimą, przypominać tej pory roku, ani jej przywoływać, ale Berlin miałam okazję zwiedzać właśnie wtedy. Co gorsza – w największe mrozy sezonu… Pamiętam, że niespecjalnie miałam ochotę wychodzić z ciepłego mieszkania czy nawet metra, ale w mieście spędzaliśmy tylko 2 dni, więc musiałam się przemóc, by móc zobaczyć jak najwięcej ;)

Podróż rozplanowaliśmy tak, by jak najbardziej zredukować koszty i zapłacić tylko za jeden nocleg. Dlatego postanowiliśmy jechać w nocy, zwiedzać w dzień, troszkę się przespać się i od rana do późnego popołudnia znów zwiedzać. Czasu nie było dużo, a do obejrzenia wręcz przeciwnie. Myślę, że mimo przeciwności daliśmy radę i zobaczyliśmy najważniejsze punkty Berlina. A oto i one :)

Dzień 1.

Po zostawieniu auta na bezpłatnym parkingu Park and Ride, dojechaliśmy metrem do Placu Poczdamskiego. W centrum króluje nowoczesna architektura a wśród niej Sony Center – kompleks wypasionych, przeszklonych budynków. Jak się okazuje, w dzień budynek nie daje z siebie wszystkiego, ale o tym za momencik :)



Z placu udaliśmy się w kierunku Bramy Brandenburskiej i Reichstagu. Po drodze minęliśmy Pomnik Pomordowanych Żydów Europy. Koniecznie trzeba go zobaczyć, bo jest jak na tego typu budowlę nietypowy. Tworzy go 2711 betonowych bloków (po jednym na każdą stronę Talmudu), które rozciągają się na powierzchni 19 tys.m2. Jedne elementy są niższe, inne wyższe (aż do 4,7 metra), a pomiędzy wszystkimi można się przechadzać.


Przy bramie zrobiliśmy kilka szybkich fotek i zmarznięci chcieliśmy jeszcze zahaczyć o Reichstag. Co prawda nie mieliśmy w planie go zwiedzać, ale potem żałowałam, że o to nie zadbałam. Po pierwsze podobno widok z przeszklonej kopuły jest bardzo przyjemny, a po drugie mielibyśmy okazję się zagrzać! Dobija fakt, że wstęp jest bezpłatny, jeśli wcześniej zarejestrujemy się na stronie www… Lekkie pocieszenie stanowi fakt, że braki w zwiedzaniu mogłam nadrobić, słuchając o historii miejsc ze specjalnych informacyjnych "skrzynek" (Jak można coś takiego nazwać? Nic mądrego nie przychodzi mi do głowy :D). Mini Punkty z głośniczkiem są ustawione w każdym ważniejszym, historycznym miejscu. Ciekawostka – lektor mówi także po polsku :) Przydatne jeśli akurat nie mamy przy sobie przewodnika.



Apartament wynajmowany przez naszą grupę znajdował się niedaleko placu Aleksandra (ten widokiem nie zachwyca, bo od dłuższego czasu jest niezmiennie wielkim placem budowy), więc po zameldowaniu i ogrzaniu (!!!) stąd wyruszyliśmy na dalsze zwiedzanie. Nie byliśmy nastawieni na wstępy do muzeów (niestety te są w Berlinie dość drogie…), więc nie zapuszczaliśmy się na ich Wyspę. Chciałam zobaczyć jednak chociaż z zewnątrz berlińską katedrę. Jeden przymiotnik określi ją najlepiej: monumentalna...



Już myślałam, że odhaczyłam kolejny punkt naszej wycieczki, gdy moim oczom ukazało się muzeum NRD – Niemieckiej Republiki Demokratycznej czyli Niemiec Wschodnich. Szczerze mówiąc nie wiedziałam o jego istnieniu, ale nie trzeba mnie było długo namawiać, żebym jednak złamała swoje założenie i zgodziła się na zwiedzenie tego miejsca (bilet ulgowy = 4euro). Widać, że obiekt cieszy się dużą popularnością i wcale się temu nie dziwię. W muzeum można wsiąść do nrdowskich aut, poczuć się jak polityczny więzień w sali przesłuchań i celi, rozgościć się w typowym mieszkaniu czy zajrzeć do biura ważnego polityka. Wszystkiego można dotknąć i wszystkiemu bezkarnie robić zdjęcia. Takie muzeum zasługuje na miano interaktywnego i przyjaznego odwiedzającym. Prosty sposób na przekazanie historii. Polecam w 100% :)






Na koniec pierwszej części relacji obiecany powrót do Sony Center :) Obiekt jest tak pięknie oświetlony, że chyba warto po prostu wstąpić tu w nocy zamiast w dzień. Jako bonus polecam przejechać się w całości przeszkloną windą. U mnie podróż wywołała mini zawał ;)



A relacja z 2. dnia wycieczki już niedługo :)

3 komentarze:

  1. Bardzo fajną wycieczkę mieliscie :)
    Ja pewnie zahaczyłabym jeszcze do drogerii DM, bo mają tam świetne kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Wstąpiłam tam... Po colę :D

      Usuń
  2. Jeej, jaki śliczny blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń