sobota, 12 października 2013

Włochy - 3-8.10.2013 - Rimini

Rimini 4-8.10.2013

Dla większości osób Rimini to po prostu bardzo popularny nadmorski kurort. My jednak poznaliśmy to miasto z zupełnie (zupełnie!) innej strony. Wiadomo, że październik nie jest doskonałym miesiącem na plażowanie, dlatego już z założenia chcieliśmy skupić się na starówkowej części Rimini. Co prawda, w planach mieliśmy też piknikowanie na plaży w przyjemnym, jesiennym słońcu, ale tak jak pisałam wcześniej – deszcz uniemożliwił nam spędzanie czasu nad morzem. Szkoda, bo mieliśmy je zaledwie kilkadziesiąt metrów od hotelu. Na plaży zrobiliśmy sobie zatem tylko kilka krótkich spacerków. To centrum miasta stanowiło dla nas główną atrakcję. 



Wydaje się, że większość osób nie wie, co reprezentuje sobą Rimini poza plażą i nadmorskimi knajpami. Przed wyjazdem  czytałam, że przecież nie ma czego tam szukać, jeśli chce się zobaczyć coś więcej poza plażą. Mogę spokojnie obalić ten mit. Owszem, większa część rozrywek miasta znajduje się przy plaży, ale zabytkowa część Rimini też nie zawodzi :) Muszę przyznać, że ze względy na deszcz nie poznałam dobrze całego miasta, ale na pewno zobaczyłam wszystkie najważniejsze miejsca. 

Zwiedzanie można zacząć od głównego placu miasta Piazza Cavour. Najprzyjemniej wspominam czas spędzony tu w jeden bezdeszczowy wieczór, gdy siedząc na schodach zajadaliśmy się świeżą, pachnącą pizzą :) Własnie tak wyobrażałam sobie leniuchowanie i chłonięcie atmosfery miasta, ale przecież nie można mieć wszystkiego ;) Z ciekawostek: w niedzielny poranek na placu organizowany jest targ, na którym wśród ciuchowej tandety można wypatrzeć lokalne pyszności ;)





Idąc od strony placu poprzez Piazza Malatesta dojdziemy do kolejnego zabytku miasta: zamku na którym mieści się ponoć galeria sztuki. Niestety godziny otwarcia totalnie nas zaskoczyły... W niedzielę zamkowe wnętrza są czynne do 12.30, a w poniedziałki muzeum jest oczywiście nieczynne. Dlatego jeśli zwiedzać muzeum to tak na wszelki wypadek porankami - będzie pewniej...


Jeśli będziemy szli wzdłuż miejskiego kanału to nie dość, że obejrzymy wiele fajowych żagłówek, trafimy na pewno na antyczny Most Tyberiusza. 



Schodząc z mostu i idąc Corso d'Augusto dotrzemy prostą drogą do drugiego, moim zdaniem troszkę bardziej malowniczego placu miasta - Piazza Tre Martiri. 


Jeśli pozostaniemy na tej samej trasie to jeszcze chwilka i będziemy pod zabytkowym Łukiem Augusta.


A jeśli skręcimy w uilcę Quattro Novembre dotrzemy do kościoła Malatestów :) 



Oczywiście Rimini to nie tylko główne punkty, który poleca każdy przewodnik, ale też urocze uliczki, którym aż chciało robić się zdjęcia :)




Z tego wyjazdu wyciągnęłam jedną naukę, którą pragnę się podzielić :D Rimini to miasto, które idealnie nadaje się dla osób, które lubią zwiedzać, ale chciałyby także poleniuchować na plaży. Można tu bowiem połączyć aktywność z wypoczynkiem. Jednak kluczowym warunkiem udanego pobytu jest pogoda... Bez niej może być ciężko dopełnić planów o czym przekonaliśmy się na własnej skórze ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz