sobota, 20 września 2014

Podróżowy głód! I to niemały ;)

Nie wierzę, że lato się kończy. Nie wierzę, że nigdzie nie podróżowałam od początku czerwca. Nie wierzę, że rzeczywistość wygląda jak wygląda... 

Siedzę i widzę, co dzieje się za oknem - pada, jest szaro, ponuro i ble. Chcę gdzieś wyjechać, chcę żyć planowaniem podróży, chcę mieć nadzieję :) Teraz z nią u mnie kiepsko... 

Szczerze, to myślałam, że jakoś w tym właśnie czasie, w połowie września będę grzać się w Grecji, może w Czarnogórze. Na to czekałam. Nadzieje okazały się płonne z różnych względów. Przygniotło mnie życie, przygniotła mnie praca ;) Jestem w tym momencie w takim stanie, że gdyby ktoś znajomy powiedział: "Chodź, za tydzień pojedziemy do xyz!" to biorę najpotrzebniejsze rzeczy i jadę. Jestem na podróżowym głodzie i już nie mogę tego wytrzymać! Macie na to jakąś radę? Nie mogę znieść tego gniecenia w dołku na samą myśl o poprzednich wyjazdach oraz tych nieodbytych. Widzę zdjęcia znajomych z wakacji i zżera mnie czysta, wredna zazdrość - też tam chcę - gdziekolwiek... 

Proszę, poradźcie co tu ze sobą zrobić bo czuję jakby zaraz miał mnie trafić naprawdziwszy szlag ;)

Z poważaniem,
Wasza Talia

Czarnogóro, tęsknię za Tobą :(

15 komentarzy:

  1. Jak słusznie zauważyłaś... czas na podróż :) Bliższą lub trochę dalszą. LOT oferuje Brukselę po 280 zł w dwie strony. Albo po prostu wyjechać gdzieś niedaleko na 2,3 dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam reklamę na Brukselę ;) Mam małe plany w zanadrzu, ale czasami ciężko znaleźć kompana - dlatego na razie czekam i cierpię ;)

      Usuń
    2. Jasne. No tak też wolę latać z kimś. I właśnie lecę na Mikołajki do Brukseli :)

      Usuń
    3. A ja się zebrałam i też kupiłam bilety do... Paryża :)

      Usuń
  2. Też tak mam jak za długo siedzę i gnuśnieję. Wszystko wtedy bardziej drażni, ludzie denerwują a w środku taka jakaś pustka. Wtedy najczęściej staram się wrócić kubkami smakowymi do jakiegoś miejsca - gotuję coś z kraju za którym akurat tęsknie i staram się zapić piwem ;-) Ostatnio jadłam bakpao i zapijałam Tigerem - to oznaka tęsknoty za Azją ;-) Pozdrawiam!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, kulinarna podróż to jest to :) może coś jutro wymyślę! btw, chętnie zjadłabym jakieś Twoje azjatyckie danie :)

      Usuń
    2. Zapraszam do mojej zakładki Cooking - są tam przepisy na zupę dyniową z mlekiem kokosowym - czyli taka orientalna nuta a dynia akurat na jesienny klimat, albo tajskie lub indyjskie curry :-) Ja odliczam dni do 5 listopada...mam na ten dzień bilet, ale na razie nie zdradzę co i jak :P , w każdym razie znowu Azja ^_^ :D

      Usuń
    3. O kurczę, znów Azja - zazdroszczę! Ale na szczęście mam też już coś swojego :) W listopadzie zwiedzam Paryż :D

      Usuń
  3. Na Twoim miejscu zaczęłabym coś planować...Nieważne czy ta podróż miałaby się odbyć za miesiąc lub rok - planowanie jest magiczne i to tak jak by wstęp do podróży...Takie światełko w tunelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nastało to światełko :D W wolnej chwilce zaczynam czytać, planować i cieszyć się kolejnym wyjazdem :) Bardzo mi tego brakowało :)

      Usuń
  4. Niestety mam podobnie :( Miałam jechać wygrzewać się w listopadzie, ale niestety plany się pozmieniały.
    Przełożyłam je na luty, ale już to kiepsko widzę. Odchodzi jeden z pracowników i zanim znajdziemy kogoś odpowiedniego to nie mam co liczyć na wolne :( I jak tu przetrwać jesień i zimę? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, przetrwanie jesieni i zimy bez dodatkowego załadowania akumulatorów słoneczną energią może być ciężkie... Ja trochę sobie rekompensuje brak wyjazdu do cieplejszych krajów nową podróżą - do Paryża. Może nie będzie zbyt ciepło, ale na pewno będzie pięknie :)

      Usuń